Kacper Potulski wyrasta na jedno z najbardziej niespodziewanych odkryć trwającego sezonu niemieckiej Bundesligi. Jeszcze kilka miesięcy temu ogrywał się w czwartoligowych rezerwach FSV Mainz, a obecnie stanowi jeden z najpewniejszych punktów defensywy ekipy z Moguncji. Solidne występy na niemieckich boiskach sprawiły, że po Potulskiego zaczynają się zgłaszać czołowe europejskie kluby.
Można powiedzieć, że 18-letni środkowy obrońca miał sport wyczynowy w genach. Jego ojciec Bartosz był profesjonalnym koszykarzem występującym m.in. w Baskecie Kwidzyń, z którym awansował nawet do najwyższej klasy rozgrywkowej. Kacper postawił jednak na futbol, co od samego początku wydawało się dobrą ścieżką. Zaczął w akademii Lechii Gdańsk, z której w 2021 przeniósł się do Legii, a tam wypatrzyło go właśnie FSV Mainz. Początkowo Potulski ogrywał się w drużynach U-17 i U-19, aż trafił do zespołu rezerw występującego w Regionallidze. Wyróżniał się tam na tyle, że stosunkowo szybko wpadł w oko ówczesnego trenera pierwszej drużyny, Bo Henriksena.
Latem duński szkoleniowiec testował Potulskiego w meczach sparingowych, między innymi przeciwko Strasbourgowi czy Crystal Palace. I choć Polak spisywał się tam solidnie, to na debiut w oficjalnym spotkaniu przyszło mu trochę poczekać. Pierwszą szansę otrzymał 2 października w starciu z Omonią Nikozja w Lidze Konferencji. Polak wybiegł na murawę w pierwszym składzie, a jego zespół zakończył mecz jednobramkowym zwycięstwem oraz, przede wszystkim, z czystym kontem. Występ Potulskiego został pozytywnie oceniony przez niemieckie media. Chociażby „Bild” pisał o nim tak:
– Z powodu braku zawodników defensywnych trener Henriksen dał szansę 17-latkowi na pokazanie swoich umiejętności. I ten zaprezentował się znakomicie! – czytamy na oficjalnej stronie niemieckiego dziennika.
W następnej kolejce to samo – pierwszy skład w spotkaniu Ligi Konferencji ze Zrinjskim Mostar, pełne 90 minut na murawie i wygrana 1:0. Jedną z najwyższych not w zespole otrzymał także za mecz z Fiorentiną, w którym Mainz zanotowało kolejną cenną wygraną. Przy takiej formie debiut polskiego defensora w Bundeslidze wydawał się jedynie kwestią czasu.

Debiut w Bundeslidze i słodko-gorzki mecz z Bayernem
Kolejnym naturalnym krokiem w rozwoju młodego obrońcy był oczywiście debiut w niemieckiej ekstraklasie. Miał on miejsce 30 listopada i niestety okazał się dla Polaka gorzką lekcją futbolu. Mainz uległo Freiburgowi aż 0:4, a Potulski spędził na boisku pełne 90 minut, nie przyczyniając się do poprawy tego wyniku. Mimo to już dwa tygodnie później otrzymał kolejną szansę, i to nie byle jaką! Rywalem zespołu z Moguncji był wielki Bayern Monachium, który do tamtej pory nie przegrał w lidze ani jednego spotkania.
Mistrzowie Niemiec szybko wyszli na prowadzenie za sprawą Lennarta Karla i kiedy wydawało się, że zejdą do szatni z korzystnym rezultatem, Mainz otrzymało jeszcze jeden rzut wolny. William Bøving dośrodkował piłkę w pole karne, a tam najwyżej wyskoczył właśnie Potulski, zdobywając swoją premierową bramkę w profesjonalnym futbolu. W drugiej połowie młodzieżowy reprezentant Polski nadal spisywał się świetnie, zaliczając kilka efektownych interwencji.
🇵🇱 Kacper Potulski to nie tylko gol na Allianz, to także dwie kluczowe interwencje! 🔝🧱
Bez wątpienia był jednym z bohaterów starcia z Bayernem! 🦸♂️🔥 #BundesTAK 🇩🇪 pic.twitter.com/hHN4cPdrMM
— ELEVEN SPORTS PL (@ELEVENSPORTSPL) December 14, 2025
Później Mainz wyszło nawet prowadzenie, ale straciło je w samej końcówce po rzucie karnym podyktowanym za faul… Potulskiego. Polak mógł więc mieć mieszane odczucia. Z jednej strony, strzelił gola i kilkukrotnie zatrzymał atakujących wielkiego Bayernu. Z drugiej zaś, jego błąd zaważył o tym, że zamiast trzech oczek Mainz wywiozło z Allianz Arena tylko jeden punkt.
Zainteresowanie wielkich klubów
Rozwój i pozycja Potulskiego w składzie utrzymały się nawet po zmianie trenera. Henriksen został zwolniony, a jego miejsce zajął Urs Fischer, czyli architekt niedawnych sukcesów Unionu Berlin. 59-letni Szwajcar stawia na Polaka, dając mu minuty w niemal każdym spotkaniu. Trudno się temu dziwić, w końcu stoper mierzący 195 centymetrów, ale jednocześnie obdarzony dobrą dynamiką, zadziornością i umiejętnością czytania gry idealnie pasuje do układanki preferującego defensywny futbol Fischera. Aktualnie Potulski zbliża się do 1000 rozegranych minut, a dobre występy sprawiają, że zaczynają o niego pytać większe kluby. Jak podaje Florian Plettenberg, Polak znalazł się na radarze włoskich i angielskich klubów, na czele z Interem, Milanem i Chelsea. W kolejce ustawiają się też chociażby Brighton, Brentford czy Como, czyli największa rewelacja tego sezonu włoskiej Serie A.
🚨🆕 Kacper #Potulski is already one to watch ahead of the summer transfer window.
AC Milan, Inter and Como have already gathered information about him.
Chelsea – potentially with a loan move to Strasbourg – as well as Brighton and Brentford, are also interested.
The 18 y/o… pic.twitter.com/ewcH5oCrFu
— Florian Plettenberg (@Plettigoal) February 11, 2026
Na razie jednak Potulski musi udowodnić swoją wartość w drugiej części sezonu w barwach Mainz. Okazji do gry z pewnością nie zabraknie, gdyż podopieczni Ursa Fischera wciąż dzielą ligowe zmagania z grą w Lidze Konferencji. Miejmy nadzieję, że rozwój polskiego obrońcy nie wyhamuje i już wkrótce zostanie on ostoją nie tylko Mainz, lecz także dorosłej reprezentacji Polski.
Debiut w reprezentacji kwestią czasu?
Rosnący status Potulskiego w ekipie Mainz nasuwa naturalne pytanie, czy to już moment na debiut środkowego obrońcy w reprezentacji Polski. Z dużym prawdopodobieństwem nie dojdzie do tego w marcowych barażach o awans na mundial w USA, Kanadzie i Meksyku. Świadczą o tym chociażby słowa selekcjonera Jana Urbana, który w rozmowie z Pawłem Paczulem z Weszło zaznaczył, że baraże raczej nie będą czasem dla debiutantów.
W takim razie jeśli nie w marcu, to kiedy? Najbardziej logicznym terminem na wypróbowanie nowych piłkarzy wydają się wrześniowe mecze Ligi Narodów, tym bardziej że po spadku do dywizji B „Biało-czerwoni” wreszcie będą się mierzyć z rywalami na zbliżonym poziomie. Mimo wszystko na razie o powołanie może być trudno. Pewniakami do wyjazdów na zgrupowania kadry są Jan Bednarek, Jakub Kiwior i Jan Ziółkowski. Ponadto w ubiegłorocznych spotkaniach z dobrej strony pokazywał się Przemysław Wiśniewski, a w odwodzie znajduje się jeszcze doświadczony Tomasz Kędziora. Konkurencja jest więc w tym momencie spora. Pozostaje mieć nadzieję, że Potulski nadal będzie się świetnie rozwijać i przede wszystkim, że nie przytrafi mu się żadna groźna kontuzja. W takim przypadku, nawet jeśli jeszcze nie teraz, to w przyszłości możemy mieć z niego duży pożytek.